~ ZAWIESIŁAM SIĘ ~

sobota, 15 marca 2014

Hiszpańskie ciasto pomarańczowe

To ciasto piekłam bodajże w styczniu, kiedy - objedzeni świątecznymi delicjami - mieliśmy ochotę na coś lekkiego i orzeźwiającego. Znalazłam w szufladzie opakowanie mielonych migdałów, a na paterze piętrzyły się pomarańcze. Szybka przeprawa przez wyszukiwarkę i jest - hiszpańskie ciasto pomarańczowe! Oczywiście nie mogłam uwierzyć w to, że ciasto z wykorzystaniem CAŁEJ pomarańczy może być smaczne, ale jakież to było fantastyczne zaskoczenie!


Po przepis odsyłam do źródła:

środa, 12 marca 2014

Indyjskie faworki khaja

Choć karnawał był w tym roku bardzo długi, to poza ekspresowymi pączkami na serku homogenizowanym nie zdążyłam zrobić żadnych innych tradycyjnych słodkości. Postanowiłam się zrehabilitować przy okazji Tłustego Czwartku, ale ze względu na ograniczone możliwości czasowe szukałam przepisu na coś ekspresowego w przygotowaniu. Przypadkiem wpadłam na intrygujące zdjęcia przedstawiające indyjskie faworki khaja - nie mogłam się powstrzymać przed ich wypróbowaniem. I słusznie, bo okazały się być fantastyczne! Znacznie bardziej chrupiące i kruche od tych tradycyjnych, które robiła moja mama. Mniam, w przyszłym roku koniecznie powtórka! :-)


Po przepis odsyłam do źródła:

sobota, 1 marca 2014

Tiramisu z malinami

Mmm cieknie mi ślinka na wspomnienie tego smaku... Klasyczne tiramisu urozmaicone soczystymi, lekko kwaskowatymi malinami. Doskonałe! Niecierpliwie czekam na lato, by móc znów delektować się tym deserem! Przepisu nie wstawiam - po prostu przygotuj tiramisu według swojego sprawdzonej, ulubionej receptury, a na wierzchu pucharka ułóż maliny. Tak smakuje lato! :-)

wtorek, 25 lutego 2014

Krakersy serowe

W sobotnie wieczory lubimy z mężem napić się drinka i przekąsić coś przed telewizorem. Nie miałam ochotę na chipsy ani orzeszki, a nie znalazłam w szafce krakersów. Czy to dla mnie jakiś problem? Szybko znalazłam przepis na serowe krakersy i przystąpiłam do dzieła. Wyszły pyszne i chrupiące, może niezbyt serowe (polecam użycie jakiegoś wyrazistego gatunku sera), ale za to w trzech smakach do wyboru: solone, makowe i ostre (makowe to nasze ulubione). Przechowywane w szczelnym pojemniku zachowują chrupkość i smak nawet po dwóch tygodniach. Polecam serdecznie!


Po przepis odsyłam do źródła:

niedziela, 23 lutego 2014

Sernikobrownies z truskawkami

To ciasto piekłam w ubiegłoroczne wakacje, ale dopiero teraz (dzięki mojemu mężowi - dziękuję!) udało się odkopać na dysku zapomniane zdjęcia. Doskonale pamiętam, na co wtedy miałam ochotę: coś słodkiego, ciężkiego, wilgotnego i słodkiego, ale ze świeżą, soczystą nutą. Wygooglowałam więc przepis na sernikobrownies z truskawkami. Może nieco za krótko je piekłam, a może to po prostu nie nasze smaki, ale nie udało nam się zjeść całego ciasta. Wszystko okazało się być za bardzo... za bardzo nie nasze. ;-) Zdjęcie wstawiam dla celu archiwizacji moich kulinarnych poczynań, bo powrotu do tego przepisu raczej nie przewiduję.


Po przepis odsyłam do źródła:

sobota, 1 lutego 2014

Crème caramel

Kolejny kulinarny klasyk, tym razem popularny crème caramel. Zdaje się, że deser ten pochodzi z Hiszpanii, ale spotkałam się z różnymi legendami na jego temat. Bardzo się bałam efektu końcowego, bo karmel wyszedł mi twardy jak kamień, a nie wiedziałam, że w kąpieli wodnej zmieni on swoją konsystencję. Kolorystycznie nie wypadł najlepiej, deser jest nieco blady, na dodatek ziarenka wanilii opadły na dno, choć uważałam na to, by nie schładzać go zbyt gwałtowanie. Dla mnie zdecydowanie za słodki, ale mąż stwierdził, że smakuje mu bardziej niż panna cotta. Dla każdego coś miłego. ;-)


Po przepis odsyłam do źródła:

Tarta tatin

Tę tartę upiekłam w ramach noworocznego postanowienia odkrywania kuchni świata. Jest to francuski klasyk, na który istnieje wiele wersji przepisu, ja jednak skorzystałam z propozycji Kuchni Lidla. Tarta wyszła delikatna i cudownie rozpływająca się w ustach... Dla mnie może nieco zbyt słodka, ale mąż nie narzekał i chętnie dokładał sobie kolejne porcje. Zdecydowanie do powtórzenia!


Po przepis odsyłam do źródła:

niedziela, 26 stycznia 2014

Ekspresowe pączusie na serku homogenizowanym

Jest karnawał, więc muszą być pączki. A jak nie ma się czasu na pączki, to zagląda się do niezawodnych Moich Wypieków i ekspresowo znajduje się przepis na ekspresowe pączki. Szybko miesza się składniki i natychmiast w całym domu czuć, co się święci... a raczej - smaży. :-) Co tu dużo mówić, totalnie niekłopotliwe i niesamowicie pyszne, nawet drugiego dnia. Piekłam je w sobotę, a potem w niedzielę. I niedługo pewnie znów upiekę. :-)


Po przepis zapraszam do źródła:

Tortilla ze szpinakiem i serem feta

Nie wiedząc czemu, pomimo udanego debiutu z tortillą, do tej pory nie powtórzyłam tego dania. Szkoda, bo to potrawa szybka i pożywna. Jednak szpinak, na który apetyt ściga mnie nieustannie od długiego czasu, skierował mnie na niesamowity przepis z Kwestii Smaku. Cóż... ta tortilla tak bardzo zadowoliła moje kubki smakowe, że tym razem jestem pewna, iż na powtórkę takiego obiadu nie będę musiała długo czekać!


Po przepis odsyłam do źródła:

środa, 8 stycznia 2014

Czekoladowe serca z Bazylei

Niesamowite ciastka, mój osobisty tegoroczny świąteczny hit! Żałuję, że nie zrobiłam ich więcej i nie rozdałam w prezencie bliskim - koniecznie muszę to nadrobić w przyszłym roku. Ciastka są aromatyczne, mocno czekoladowe, chrupiące na wierzchu i lekko ciągnące się w środku. Dla mnie doskonałe...


Po przepis odsyłam do źródła:

czwartek, 7 listopada 2013

Czekoladowe ciasto z kremem mascarpone

To ciasto upiekłam kilka miesięcy temu i naprawdę jestem zdumiona, że jeszcze go nie powtórzyłam! Królowało na naszym wielkanocnym stole i zachwyciło naprawdę wszystkich! Wilgotne, aromatyczne, słodkie... po prostu wciągające! Niesamowite połączenie czekolady, jabłek, orzechów i masy kajmakowej, które po prostu trzeba wypróbować. Niedługo kolejne święta, może wreszcie będzie powtórka. :-)


Po przepis odsyłam do źródła:

Trufle kokosowe

Przygotowywałam te trufle kilka miesięcy temu, ale pamiętam dobrze, że robiłam je z myślą o moim mężu... Zawierają wszystko, co on lubi najbardziej: słodką śmietanę, czekoladę, kokos i likier. :-) Wyszły wspaniałe w smaku, ciężko się było od nich odkleić i jedyną ich wadą była niewielka ilość. Ale takie przyjemności warto sobie dawkować...


Po przepis odsyłam do źródła:

Pascha wielkanocna

W moim rodzinnym domu nie było tradycji przygotowywania paschy wielkanocnej, więc nie potrafiłam nawet wyobrazić sobie tego smaku. Ciekawość była silniejsza - jak zwykle skorzystałam z zasobów Moich Wypieków i spróbowałam. Podsumowałabym ten eksperyment krótko: nieziemsko słodki serek z bakaliami. ;-) Chętnie powrócę do tego przepisu, ale od razu zmniejszę porcję o połowę, bo - pomimo tego, że jesteśmy prawdziwymi łasuchami - nie byliśmy w stanie przebrnąć przez tę słodkość do końca...


Po przepis odsyłam do źródła:

Bardzo kruche ciasto z owocami i pianką

Absolutny przebój sezonu! To ciasto okazało się być idealnym wypiekiem nawet dla najbardziej wybrednych gości. Przerabiałam je tego lata wielokrotnie, najpierw z truskawkami, później z malinami, a niedawno z mrożonymi borówkami. Naszym zdaniem najbardziej obłędnie smakuje z malinami - ich delikatna kwaskowatość wspaniale komponuje się ze słodyczą pianki. Zdecydowanie do powtórzenia, choćby tysiąc razy. Taaak, to jest to ciasto, przez które mąż nie pozwolił mi piec nic nowego, tylko wciąż prosił o powtórki... ;-)


Po przepis odsyłam do źródła:

Wuzetka

Wuzetka to taki smak sentymentu na języku... Kojarzy mi się ze studiami, bo było to chyba najczęściej kupowane ciastko do kawy i plotek z przyjaciółką. Odkąd mieszkam w Poznaniu, mam wrażenie, że tutaj nie można kupić prawdziwej wuzetki. Dlatego postanowiłam upiec ją sama, korzystając z zasobów Moich Wypieków. Mój biszkopt nie wyszedł tak delikatny jak ten, który pamiętam z Łodzi, ale całość była bardzo smaczna i zniknęła w mgnieniu oka. Ooo tak, chętnie powtórzę ten wypiek... :-)


Po przepis odsyłam do źródła:

Curry z dynią i żurawiną w sosie kokosowo-cynamonowym

Wspaniały przepis z Kwestii Smaku. Nie do końca wierzyłam, że to połączenie będzie mi smakować, ale zachęciły mnie pozytywne komentarze. Teraz i ja przyłączam się do zachwytów! Ściśle trzymałam się przepisu i okazało się, że proporcje składników i przypraw są idealne. Cóż, jedyny błąd, jaki popełniłam... przygotowałam za małą porcję. ;-) Koniecznie do wypróbowania jeszcze w tym sezonie!


Po przepis odsyłam do źródła. :-)

sobota, 16 marca 2013

Chleb z rodzynkami i orzechami włoskimi

Miałam strrraszną ochotę na dobry chleb z rodzynkami i orzechami - taki, jaki mogłam kupić w małej piekarni w moim rodzinnym mieście. Niestety, nigdzie nie mogłam takiego znaleźć, więc postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Ponieważ nie mam zakwasu (poprzedni się zepsuł na skutek nieprawidłowego przechowywania), wpisałam w wyszukiwarkę "chleb drożdżowy rodzynki orzechy" i w ten sposób trafiłam na blog Sto Kolorów w Kuchni. Chleb nie jest pracochłonny, wymaga tylko odrobiny cierpliwości, ponieważ potrzebuje min. 3 godzin na wyrastanie. Polecam serdecznie, ponieważ zachwyca smakiem!


Składniki:
450 g mąki pszennej pełnoziarnistej (użyłam mąki pszennej graham)
450 g mąki pszennej chlebowej
600 g wody
18 g soli
5 g drożdży instant
150 g rodzynek sułtanek (wcześniej namoczonych przez ok. 30 minut i dobrze odsączonych)
150 g orzechów włoskich (drobno posiekanych)

Przygotowanie:
Mąkę, wodę, sól i drożdże umieściłam w misce i wyrabiałam przez kilka minut - najpierw mikserem (do połączenia składników), a później ręcznie. Następnie dodałam rodzynki i bakalie i wyrabiałam dokładnie. Miskę nakrytą ściereczką odstawiłam w cieple miejsce. Po godzinie wyrastania złożyłam ciasto "na kopertę" i pozostawiłam na kolejną godzinę. Po tym czasie wyjęłam ciasto z miski, uformowałam z niego bochenek i położyłam go na blasze do pieczenia wyłożonej papierem i obficie obsypanej mąką. Przykryłam ściereczką i pozostawiłam w ciepłym miejscu na kolejną godzinę.

Rozgrzałam piekarnik do 230 st. i w tej temperaturze piekłam chleb przez pierwszych 15 minut (przed włożeniem chleba spryskałam ścianki piekarnika wodą, żeby wytworzyć parę). Następnie zmniejszyłam temperaturę do 220 st. Po 40 minutach chleb był gotowy. Wyjęłam go z piekarnika, położyłam na kratce i pozostawiłam do wystudzenia na całą noc.

Minipączki

W tym roku karnawał był krótki, więc nie zdążyłam poszaleć z "tłustymi" wypiekami. Na szczęście którejś soboty znalazłam trochę czasu na przygotowanie naszych ulubionych minipączków - robiłam je już kilka razy i zawsze wychodzą tak samo smaczne. Niezawodny przepis pochodzi ze strony Moje Wypieki.


Składniki:
500 g mąki pszennej chlebowej
1 szklanka mleka
3 żółtka
1 jajko
50 g drobnego cukru do wypieków
3 łyżki oleju słonecznikowego
1 łyżka rumu lub wódki (użyłam esencji waniliowej na wódce)
sok z połowy cytryny
20 g świeżych drożdży lub 10 g suchych drożdży (użyłam świeżych)
cukier puder i wrząca woda - na lukier
olej lub inny tłuszcz do smażenia

Mąkę pszenną przesiać, wymieszać z suchymi drożdżami (ze świeżymi najpierw zrobić rozczyn). Dodać pozostałe składniki i wyrobić, pod koniec dodając tłuszcz. Wyrabiać kilka minut, aż ciasto będzie gładkie i miękkie (można wykorzystać męża albo mikser z hakiem). Wyrobione ciasto uformować w kulę, włożyć do oprószonej mąką miski, przykryć i odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości (około 1,5 h). Ja wstawiam miskę do piekarnika i włączam żarówkę, w tych warunkach ciasto drożdżowe zawsze bez problemu mi wyrasta i nie grozi mu żaden przeciąg.

Po tym czasie ciasto wyjąć na oprószony mąką blat. Rozwałkować na grubość około 1 - 1,3 cm. Wykrajać pączusie małą foremką o średnicy około 3 cm i odkładać na oprószony blat, przykryte, do drugiego wyrośnięcia (około 10 - 13 minut). Na tym etapie również wkładam je do wyrośnięcia do piekarnika z włączoną żarówką.

Po wyrośnięciu pączusie smażyć do złotego koloru w oleju rozgrzanym do temperatury 175ºC. Jeśli są smażone we frytkownicy, wtedy smażymy je przykrywając je koszyczkiem, by całe były zanurzone w tłuszczu; jeśli są smażone w garnku, wtedy przykrywamy je pokrywką mniejszą niż średnica garnka, by całe były zanurzone w tłuszczu. (Zdecydowanie polecam zaopatrzyć się we frytkownicę, to bardzo ułatwia pracę!).

Jeszcze ciepłe lukrować (w całości).

Lukier:
1 szklanka cukru pudru
4 - 5 łyżek gorącej wody (u mnie woda wymieszana ze świeżo wyciśniętym sokiem z pomarańczy)

Cukier puder utrzeć z wodą do gładkości. Gęstość lukru regulować przez dodatek wody lub cukru, powinien być w miarę rzadki, by łatwo można było 'kąpać' w nim pączusie.

Owocowy koktajl ze szpinakiem

Owoce i szpinak? Wydawało mi się to dziwnym połączeniem, ale właśnie popijam ten zielony koktajl i jestem oczarowana jego delikatnym, orzeźwiającym smakiem. Zachęcam wypróbować! Oryginalny przepis pochodzi z blogu Przy Stole.


Składniki:
pół dojrzałego banana
kiwi
garść świeżego szpinaku
pół szklanki mleka

Przygotowanie:
Wszystkie składniki dokładnie zmiksować w blenderze, podawać od razu.

sobota, 9 marca 2013

Ekspresowa zupa czosnkowa

Jedna z naszych ulubionych zup tej zimy - jest szybka, smaczna, rozgrzewa i poprawia odporność :-) Lubimy ją podaną zarówno z żółtym serem, jak i serkiem topionym. Żeby spotęgować smak - przegryzamy ją bagietką z masłem czosnkowym. Przepis pochodzi z Kuchni Lidla. Jak zawsze podkreślam w przepisie moje modyfikacje.


Składniki:
czosnek 1,5 główki (użyłam 2 główek)
ziemniaki 6 sztuk
masło 3 łyżki
1 liść laurowy
żółty ser (ok. 15 dag) lub dwa serki topione
sól, pieprz
pietruszka (świeża lub suszona)
dodatkowo: bagietka czosnkowa lub ziołowa

Masło rozgrzać na patelni, wrzucić ziemniaki pokrojone w kostkę, podsmażać 5 minut, dodając ząbki czosnku (ja od razu podsmażam warzywa w garnku). Całość przełożyć do garnka, zalać 1 l gorącej wody, dodać liść laurowy, sól, pieprz. Gotować ok. 30 minut, a następnie wyjąć liść laurowy i zmiksować zupę.

Podawać gorącą, posypaną żółtym serem z dodatkiem bagietki. Ser można od razu zmiksować z całością zupy, wtedy nabiera ona konsystencji kremu.